Jesteśmy sobie dani i zadani.

Jesteśmy sobie dani i zadani.

Nie tylko sobie dani nawzajem, ale też sobie zadani.

Co przez to rozumiecie?

Ja rozumiem to tak, że dostałam od Boga w darze ludzi, którzy są wokół mnie. I wierzę, że nie bez powodu mam właśnie taki, a nie inny „zestaw” osób.

Rodzinę. Sąsiadów. Współpracowników. Osoby, które pracują w miejscach, które codziennie odwiedzam. Przyjaciół. Znajomych. Ale też tych, których zobaczę tylko jeden jedyny raz w życiu.

Jesteśmy sobie dani, żeby nawzajem uczestniczyć w swojej codzienności. Czasem bardzo blisko, czasem tylko przez chwilę. Czasem na lata, a czasem na jedno krótkie spotkanie.

Ale oprócz tego, że jesteśmy sobie dani, jesteśmy też sobie zadani.

Mam wobec tych wszystkich ludzi jakieś zadanie. Jakąś misję. Coś, co jest „moje” do zrobienia wobec drugiego człowieka.

I tu pojawia się pytanie:

Jak myślisz, co jest Twoim zadaniem wobec ludzi, którzy Cię otaczają?

Wobec męża/żony

dzieci

sąsiadów

współpracowników

członków wspólnoty, sąsiedztwa

a może wobec ludzi, których przypadkowo spotykasz każdego dnia?

Co jest Twoim zadaniem wobec tych, którzy zostali Ci „zadani”?

Daj znać w komentarzu albo napisz do mnie prywatnie. Jestem bardzo ciekawa, jakie zadania czujecie, że macie do wykonania wobec tych, którzy są Wam dani… i zadani 🌻

#w_lekkim_powiewie_#coachchrześcijański#coaching#rozwójosobisty#myśli#wlekkimpowiewiezmian#powiewrefleksji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry