Wyobraź sobie, że siadasz w kinie.
Zajmujesz pierwsze miejsce.
W sali, oprócz Ciebie, nikogo nie ma.
Za chwilę rozpocznie się seans.
Tuż przed rozpoczęciem ktoś siada obok Ciebie.
Na ekranie pojawia się czołówka.
To film o Twoim życiu.
Ty grasz główną rolę.
Są chwile pełne radości, zachwytu i szczęścia.
Są też chwile smutku, łez, zwątpienia i walki.
Cały przekrój emocji.
Całe Twoje życie.
Widzisz, jak główny bohater sobie radzi.
Raz idzie mu wspaniale.
Innym razem jest naprawdę trudno.
Ale idzie dalej.
Próbuje.
Upada i wstaje.
Nie poddaje się.
Film się kończy.
Patrzysz na ekran i zaczynasz bić brawo głównemu bohaterowi.
I wtedy zauważasz, że osoba siedząca obok Ciebie również bije brawo.
To Jezus.
I nagle uświadamiasz sobie, że ten film naprawdę był o Tobie.
Co Jezus powiedziałby po jego obejrzeniu?
Może:
„Jestem z Ciebie dumny.”
„Radzisz sobie najlepiej, jak potrafisz.”
„Widzę, ile Cię to kosztowało.”
A może nic by nie powiedział.
Może po prostu by Cię przytulił.
Otarł Twoją łzę.
I spojrzał Ci prosto w oczy z pełnym zrozumieniem.
Bo może Ty patrzysz na swoje życie przez pryzmat tego, co mogłeś zrobić lepiej.
A On widzi również to, ile razy mimo wszystko próbowałeś dalej.
Gdybyś dziś obejrzał film o swoim życiu razem z Jezusem, co myślisz, że chciałby Ci powiedzieć?
#w_lekkim_powiewie_#coachchrześcijański#coaching#rozwójosobisty#myśli#wlekkimpowiewiezmian#powiewrefleksji
