Zainspirowana niezwykłym świadectwem życia blogera Michała Szafrańskiego zaczęłam zastanawiać się co mam w sobie najlepszego, czym chciałabym się dzielić z innym i dawać światu na co dzień. Zadałam to pytanie sobie i swojemu narzeczonemu i oboje daliśmy taką samą odpowiedź – uśmiech. Zaraz potem zrodziła się kolejną wątpliwość, ale jak można pisać o uśmiechu? Robić i udostępniać uśmiechnięte zdjęcia? Coś mi nie pasowało i na pewno nie było to to. Ale skąd bierze się ten uśmiech i radość? Myślę, że osoba, która spotkała w swoim życiu prawdziwie Pana Boga nie może być osobą smutną, dlatego swoją radość i pogodę ducha zawdzięczam swoje wierze i realnej obecności Boga w moim życiu. Właśnie tym chcę się dzielić ze światem!
