Mniej słów, mniej błędów.

Lubimy

mówić,

skupiać na sobie uwagę,

być w centrum,

być słuchani.

Często mówimy,

żeby nasze było na wierzchu,

by to nasze słowo było tym ostatnim,

żeby dowieść naszej racji.

Mówimy pod wpływem emocji,

bez zastanowienia,

mówimy, żeby mówić.

A mój tata zwykł mówić: „Mniej słów, mniej błędów”.

I wiecie co? Myślę sobie, że to jest niesamowicie mądra myśl. Taka prosta, a jakże mądra.

Łączy mi się ona ze słowami: „Mowa jest srebrem, a milczenie złotem”, ale też z ewangelicznym: „Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19).

Bo czasem lepiej nie powiedzieć nic, niż powiedzieć cokolwiek.

Bo czasem warto zatrzymać potok słów, myśli i wrócić do rozmowy po jakimś czasie.

Bo czasem warto zostawić jakąś sytuację bez komentarza, bo to jego brak będzie najlepszym komentarzem.

Bo czasem trzeba, jak Maryja, schować się do swojej izdebki i w cichości swojego serca, w zaciszu domu, rozważyć daną sprawę w swoim sercu.

Osobiście chciałabym częściej wybierać ciszę niż niepotrzebne słowa,

rozważanie spraw w swoim sercu niż potrzebę, by od razu o nich mówić.

PS. Jeśli jesteś tutaj to znak, że czas zostawić po sobie ślad. Niech lekki powiew wieje dalej 🙂

#w_lekkim_powiewie_#coachchrześcijański#coaching#rozwójosobisty#myśli#wlekkimpowiewiezmian#powiewrefleksji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry