Dziś jest dla mnie ważny dzień! I oprócz tego, że dzień sam w sobie jest ważny, to też ja w tym dniu poczułam się ważna. Dziś są moje urodziny. Chciałam zacząć ten dzień od Mszy Św. Pojechałam do pobliskiego Kościoła by odświeżyć swoje serce i zacząć w najlepszy możliwy sposób ten wyjątkowy dzień. Udało się pójść do spowiedzi! Ale co to była za spowiedź 😮 Msza miała zacząć się o 8:30, a ja o tej godzinie weszłam do konfesjonału, no nic w tym dziwnego pod warunkiem, że duszpasterz który spowiada nie ma odprawiać właśnie tej Mszy. Tak było w tym przypadku. Będąc w konfesjonale widziałam przez szybę, że rzeczywiście nic się nie dzieję w Kościele a zegarek pokazywał już 8:38. Ksiądz toczył ze mną żywą rozmowę, a tak naprawdę powinien już dawno stać za ołtarzem. Moja spowiedź sprawiła, że Msza zaczęła się 15 minut po czasie, bo „lepiej żeby jedna duszyczka więcej poszła do Komunii, niż Msza miałaby się zacząć punktualnie”. Mam nadzieję, że wszystkie osoby obecne w Kościele mi wybaczą 🙂 W czasie spowiedzi pochwaliłam się, że dziś są moje urodziny i dlatego tak właśnie chciałam zacząć ten dzień, co zapamiętał ksiądz. W czasie modlitwy wiernych pomodlił się za osoby, które dzisiaj świętują swoje urodziny i prosił o radość w życiu dla nich. Poczułam się ważna, poczułam się wyjątkowo, poczułam że moja spowiedź jest ważniejsza od sztywnych reguł. I wiecie co? Bardzo spodobał mi się właśnie taki Kościół. I chwała Panu za to piękne doświadczenie! I za moich rodziców, dzięki którym JESTEM! 🙂
