Jestem przekonana o tym, że właśnie tutaj mam teraz być. Znacie to uczucie, kiedy wiecie, że nie przez przypadek trafiliście dzisiaj właśnie na tę konkretną osobę, na spotkanie, czy konferencje o takiej właśnie tematyce? Takie poczucie, że jesteś we właściwym miejscu o właściwym czasie? Ja mam tak z Gdańskiem. Jestem pewna, że właśnie tutaj miałam przyjść na studia, do tej konkretnej wspólnoty, zacząć swoje już dorosłe życie, pierwszą pracę, poznać miłość mojego życia itd. Podczas przejażdżki rowerowej (zauważyłam, że samotne przejażdżki rowerem są lekarstwem na moje zmartwienia i chwilami przypływu dobrych myśli ;)) jadąc brzegiem morza w stronę latarni spojrzałam na piętrzące się fale i pomyślałam, że moje życie jest jak to morze. Są dni, kiedy czuję wewnętrzny pokój, wszystkie emocje się wyciszają, jestem w zgodzie ze sobą i swoimi uczuciami, doświadczam piękna codzienności, niczym spokojne morze oświetlane przez promienie słońca. Bardzo lubię patrzeć na mieniącą się tafle wody. Mój narzeczony nie może przestać się zachwycać tym, jak potrafię się zachwycać takimi drobnymi rzeczami, a według mnie to właśnie takie ułamki sekund tworzą nasze życie. Takie w których czujemy wiatr we włosach, promienie słońca na twarzy, obolałe mięśnie po nocnym biegu świętojańskim, czy widok Jasnej Góry po 10 dniach pielgrzymowania. To małe cele dla których codziennie rano wstajemy i żyjemy! Wracając do morza, są też takie dni, w których pojawia się wiatr, morze staję się niespokojne, fale gwałtownie uderzają o skały, a słońce chowa się za chmurami. To dni, w których coś jest nie tak, wstając wiemy, że to nie jest nasz dzień, a wyzwania dzisiejszego dnia są ponad nasze siły. Wiecie co? Bardzo lubię taką ciszę przed burza. Teraz już wiem czemu 😉 Bo po burzy zawsze wychodzi słońce, opada cały skwar, a powietrze staję się świeże. Kilkudniowe zmagania przed apogeum są już za nami, a teraz czas na tęczę! 😉
