Nowy Rok, nowa ja? Raczej nie. Nigdy nie traktowałam Sylwestra jako magicznego dnia, po którym obudzę się z nowym nastawieniem do życia, odmieniona, z wieloma postanowieniami zapisanymi w pamiętniku. Dla niektórych wejście w Nowy Rok działa mobilizująco, szczególnie teraz, gdy żegnamy rok 2020, który z pewnością na długo pozostanie w naszej pamięci. Rok trudny? Myślę, że dla wielu z nas tak. Rok, w którym zobaczyliśmy, jak bardzo potrzebujemy drugiego człowieka by być szczęśliwi, jak bardzo potrzebujemy wolności, spacerów do lasu, spontanicznych wyjść do kawiarni czy odwiedzenia przyjaciół na popołudniową herbatę. Też rok, w którym zaczęliśmy rozwijać pasje, na które wcześniej może brakowało nam czasu. Rok, w którym układaliśmy puzzle, wyjęliśmy z szafy zakurzone planszówki, obejrzeliśmy wiele filmów na Netlixie, posłuchaliśmy ciekawych konferencji na YT czy wypróbowaliśmy nowe przepisy z Internetu. To już za nami, idziemy dalej, umocnieni tym, czego już doświadczyliśmy w ubiegłym roku. To teraz czas na postanowienia?
A gdyby tak ucieszyć tym jacy jesteśmy teraz, z naszymi wszystkimi wadami i zaletami. Zaakceptować siebie i pomyśleć, jaką niespodziankę możemy sobie zrobić w tym roku, by pokazać samym sobie, że jesteśmy dla siebie ważni i pragniemy swojego dobra. Punktem wyjścia w miłości jest zawsze miłość do siebie samego. Nie kochając siebie, nie możemy obdarować miłością drugiego. Może ciągle podwyższasz sobie poprzeczkę i jesteś z siebie niezadowolony? Może już jest ona tak wysoko, że nie jesteś w stanie jej przeskoczyć? A może Twoim zadaniem na ten rok będzie polubienie siebie takim, jakim jesteś teraz, w tym konkretnym momencie? Nie 5 kg chudszym, czy z kolejnymi osiągnięciami na koncie? Może właśnie teraz 🙂 A może Twoim zadaniem będzie właśnie obniżenie tej poprzeczki?
Rozpoczynając dzień bardzo lubię robić listę zadań do zrobienia. Uwielbiam wykreślać kolejne punkty z listy, widząc jak moja praca posuwa się do przodu. Najgorsze są jednak dni, gdy lista okazuje się zbyt długa, a ja na koniec dnia jestem na siebie zła, że nie ogarnęłam, że pewnie za wolno wszystko robiłam. Kończę dzień zawiedziona samą sobą. Czy starczy mi motywacji do pracy kolejnego dnia? Obecny świat dużo od nas wymaga, pokazuje wzorce, za którymi często ślepo idziemy. A gdyby tak odciąć się od tego i posłuchać siebie? Za czym najbardziej tęskni moje serce? A może moim zadaniem na ten Nowy Rok będzie wypełnienie tej tęsknoty 🙂
Mój mąż powiedział, że gdybym była księdzem to mogłabym tych wpisów użyć jako kazań na Mszy 😀 Bardzo mnie to rozbawiło 😀 Księdzem nie jestem, kazań nie mówię, ale piszę bloga i bardzo Ci dziękuję jeśli dobrnąłeś do tego ostatniego zdania 😉 Jeśli to co piszę, jakoś Cię porusza, daj mi znać w komentarzu lub na fb.

